Taki prawniczy rebus …  Ciąg dalszy opowieści sprzed dwóch tygodni. Przyjmijmy założenie, że dziennikarka zwolniona przez sąd od zachowani...

DWIEŚCIE SŁÓW. DZIENNIKARKA I PROKURATOR.

Taki prawniczy rebus … Ciąg dalszy opowieści sprzed dwóch tygodni.
Przyjmijmy założenie, że dziennikarka zwolniona przez sąd od zachowania w tajemnicy danych jej informatora wie, że jest on także informatorem policyjnym. Dane informatora policyjnego stanowią zgodnie z ustawą informację niejawną o klauzuli „tajne” a w pewnych sytuacjach "ściśle tajne". 
Przyjmijmy dodatkowe założenie, że prokurator, który żąda od dziennikarki ujawnienia danych informatora, zaś wobec odmowy nakłada na nią kolejne kary pieniężne, także wie o tym. Nie zna tylko danych informatora. 
Przyjmijmy jeszcze jedno założenie. Dziennikarka i prokurator wiedzą, że Minister Spraw Wewnętrznych, jako jedyny uprawniony, odmówił prokuratorowi zgody na ujawnienie danych tej osoby.
Przyjmijmy wreszcie, że rację ma Sąd Najwyższy, który w uchwale z 26 marca 2009r. stwierdził, że przestępstwo ujawnienia informacji niejawnej ma charakter powszechny. Może być popełnione przez każdego a nie tylko tego, kto na szczególnej podstawie prawnej zobowiązany jest do zachowania poufności. 
Postanowienie sądu o zwolnieniu z tajemnicy dziennikarskiej chroni dziennikarkę przed odpowiedzialnością karną za ujawnienie informacji objętej tajemnicą zawodową. Czy chroni ją także przed odpowiedzialnością za ujawnienie informacji niejawnej? To przecież odmienne przestępstwa. Czy wyłączający bezprawność kontratyp działania w ramach obowiązku prawnego rozciąga się na sytuacje, których nie reguluje prawo kreujące ten obowiązek? 
Czy prokurator, któremu minister odmówił zgody na ujawnienie danych policyjnego informatora i który chce, aby dane te ujawniła dziennikarka, nie podżega, nie nakłania jej do dokonania przestępstwa ujawnienia informacji niejawnej? 
Tak tylko się zastanawiam 

0 komentarze: